»Wprowadzenie

Oblicza nienawiści





Urs Altermatt, Sarajewo nie jest odosobnionym wypadkiem.

Sarajewo nie jest odosobnionym wypadkiem w dziejach Europy. Stolica Bośni należy do długiego szeregu miejscowości, które na mapie dziejów najnowszych jawią się jako ostrzeżenie przed podziałami etnicznymi i rasistowskimi przesiedleniami, przed obozami koncentracyjnymi, wojnami domowymi i zbrodniami ludobójstwa: Konstantynopol, Oświęcim, Katyń, Belfast, Nikozja, Hoyerswerda...

W zimowym numerze europejskiego czasopisma kulturalnego "Lettre" z 1995 roku, poświęconego problematyce bośniackiej, Jean Baudrillard napisał, że wydarzenia w byłej Jugosławii stanowią "fazę w logicznej ewolucji nowego porządku europejskiego". "Serbowie, jako autorzy 'czystek etnicznych', stanowią szpicę Europy, która właśnie się formuje". Choć trudno odmówić racji francuskiemu filozofowi, to jednak myli się on w zasadniczym punkcie: etnonacjonalistyczne szaleństwo nie jest niczym nowym w europejskich dziejach. Europa już od XIX wieku przechodzi postępujący proces etnizacji.

Apartheid" - oto zasada, która w XX wieku krzewi się na całym kontynencie europejskim. W epoce masowej komunikacji i masowego transportu, Internetu i kultury pop proces ten wydaje się paradoksem. W Europie jeszcze nigdy tak wielu ludzi nie łączyło tak wiele zależności i powiązań. A jednak im bardziej kraje europejskie upodabniają się do siebie technicznie i ekonomicznie, tym więcej ludzi czuje się zagrożonymi w swej tożsamości kulturowej i chce się jakoś odróżnić od innych. O ile w sferze konsumpcji i gospodarki Europejczycy wzajemnie się do siebie dostosowują, o tyle w sferze kultury dochodzi do swego rodzaju rebelii przeciwko globalizacji. Z obawy przed utratą swej tożsamości kulturowej mieszkańcy poszczególnych krajów wzajemnie się od siebie izolują, wznoszą etnonacjonalistyczne twierdze i wykorzystują różnice kulturowe jako pretekst do izolowania obcych. Europa cierpi na nowotwór tożsamości, którego przerzuty zaczynają pokrywać całą mapę naszego kontynentu. Urodzony w Mostarze w 1932 roku, a nauczający w Zagrzebiu i Paryżu, literaturoznawca i pisarz Pedrag Matvejević stwierdza, że tożsamość istnienia bierze górę nad tożsamością działania. Tożsamość ta często jest tylko sztafażem, graniczącym z karykaturalną retoryką, która ponad wszelką miarę eksponuje znaczenie przeszłości narodowej i pochodzenia narodowego. W istocie rzeczy Sarajewo jest również naszą winą, naszą europejską tragedią.

Wydarzenia, które u końca XX wieku rozgrywają się na Bałkanach i na Kaukazie, stanowią brutalną radykalizację patologii normalnej codzienności europejskiej. Mieszkańcy Europy Zachodniej, a także Europy Centralnej patrzą na południowy Wschód z faryzejska megalomanią, nie zdając sobie sprawy, że w nieco łagodniejszej formie kierują się podobną ideą czystek i podziałów "etnicznych" i "kulturowych", co więcej, że udało się im ją w znacznym stopniu urzeczywistnić na zajmowanych przez siebie terytoriach. Nie mówiąc już o straszliwym mordzie, którego w XX wieku w imię narodu niemieckiego nazistowskie Niemcy dopuściły się na kilku milionach europejskich Żydów. Współodpowiedzialność całej Europy za tę straszliwą zbrodnię przeciwko ludzkości unaocznia okoliczność, że stempel z literą "J" w paszporcie Niemców, którzy według ustaw nazistowskiego reżymu byli Żydami, wprowadzono na życzenie szwajcarskiej biurokracji.

Europejczycy okazali się zupełnie nie przygotowani na możliwość konfliktu wojennego w byłej Jugosławii. W żałosnym koncercie niemocy zupełnie zawiodły instytucje Unii Europejskiej, która z mniejszą czy większą bezczynnością przyglądała się polityce "czystek etnicznych". Już na samym początku konflikt reanimował stare schematy nacjonalistyczne: Niemcy stanęły po stronie Chorwacji, Francuzi udzielali wsparcia Serbom. Gdy Europa Zachodnia dostrzegła nacjonalistyczną pułapkę, wojna w byłej Jugosławii osiągnęła już taki poziom eskalacji, że jedynie Amerykanie, choć długo zwlekali z interwencją, byli zdolni powstrzymać wszystkie strony konfliktu. Wielkie mocarstwa doprowadziły wprawdzie do zakończenia wojny, ale poprzez umowę z Dayton i Paryża stały się pośrednim autorem nowych granic, wywalczonych siłą oręża. Spokój geopolityczny okupiono podziałem etnicznym. Trudno się zatem dziwić, że exodus tysięcy Serbów z Krainy, wymuszony przez armię chorwacką, nie zwrócił większej uwagi międzynarodowej opinii publicznej, choć amerykański "Time" określił go jako "the largest single incident of ethnic cleansing since the Balkan wars began in 1991". Cele, którymi kierowały się strony konfliktu, nie uległy zmianie. W żadnym razie nie wyblakły idee Wielkiej Serbii i Wielkiej Chorwacji, między którymi niełatwo będzie się utrzymać niewielkiej federacji bośniacko-muzułmańskiej.

Jeszcze nigdy tak wielu ludziom nie powodziło się tak dobrze, jak w drugiej połowie naszego "stulecia skrajności". Mimo to podzielam zdanie angielskiego historyka Erica Hobsbawma, który wiek XX nazwał "najbardziej ze wszystkich morderczym". Jednym z głównych powodów barbarzyńskich katastrof naszego stulecia było etnonacjonalistyczne szaleństwo, które kilkakrotnie ogarnęło Europę niczym napad choroby. Pod koniec XX wieku wiele regionów naszego kontynentu przeżywa nawrót tej zarazy. Z upadkiem komunizmu w Europie Wschodniej kwestia narodowa z niespodziewanym impetem znów znalazła się na porządku dnia konferencji europejskich. Na Zachodzie Europy społeczeństwa poszczególnych krajów ogarnia fala ksenofobii, antysemityzmu i rasizmu.

Dzięki wstrząsom na kontynencie europejskim wyraĽniej ukazały się etniczne aspekty konfliktów na innych kontynentach, na przykład w Afganistanie, w Kurdystanie czy w Ruandzie i Somalii, jak również etniczno-religijne motywy aktów agresji na subkontynencie indyjskim i rebelii autochtonów, poczynając od australijskich Aborygenów, a kończąc na meksykańskich Indianach ze stanu Chiapas. Choć politykę światową stale pochłaniają inne problemy, takie jak nędza, ochrona środowiska, terroryzm i zorganizowana przestępczość, to jednak konflikty etnonarodowe u końca XX wieku zaczynają budzić obawy. Zdaniem wielu współczesnych obserwatorów stanowią one najpoważniejsze wyzwanie dla pokoju międzynarodowego.


Fragment książki: Urs Altermatt, Sarajewo przestrzega. Etnoregionalizm w Europie (oryg.: Das Fanal von Sarajevo. Ethnonationalismus in Europa, Zürich: Verlag Neue Züricher Zeitung 1996),
przełożył Grzegorz Sowiński,
przekład przejrzał: Czesław Porębski, Kraków: SIW ZNAK 1997

powrót


Partnerzy: Wydawca:
© Fundacja Kultury Chrześcijańskiej Znak 2008; e-mail