Jasne jest, że najłatwiej sięgnąć po kategorie geograficzne - nikt nie zaprzeczy, że Europa wiąże się z obszarem. O ile jednak zachodnie, północne i południowe rubieże wytyczyć łatwo, to wschodnia granica Europy jest i zawsze była umowna. U schyłku starożytności i w średniowieczu wytyczała ją linia bieg-nąca od cieśniny Hellespont po rzekę Don i dalej ku północy; w póĽniejszym okresie próbowano przesuwać ją na wschód aż wreszcie z początkiem XVIII stulecia oparto ją o Ural, lecz nie jest pewne, komu należy być za to wdzięcznym: czy Strahlenbergowi, szwedzkiemu oficerowi w rosyjskiej służbie, czy w tym samym czasie piszącemu Wasilijowi Tatiszczewowi, historykowi Rosji. Tak czy inaczej umowność wschodniej granicy Europy, która geograficznie biorąc tworzy raczej zachodni półwysep Azji niż odrębną całość, jest - może nie najważniejszą - przyczyną ograniczonego charakteru definicji geograficznej.
Wedle kategorii historycznej Europa stanowi szczególnego rodzaju wspólnotę dziejów. Państwa, które - by odwołać się do metafory Ortegi y Gasseta - niczym pszczoły z przewróconego ula wyfrunęły z pogruchotanego Cesarstwa Rzymskiego, przez z górą półtora tysiąca lat żyły wspólną historią, powiązane siecią porozumień, przymierzy, koalicji, kombinacji dynastycznych, podzielone konfliktami, często niezwykle krwawymi, które jednak - znów odwołując się do Ortegi - były, aż do totalnych wojen XX wieku, "konfliktami w rodzinie". Nie bez znaczenia dla tego kierunku definiowania Europy są historyczne koncepcje europejskiej jedności: karolińska, ottońska, habsburska czy nawet napoleońska. Niemały wpływ na historyczne poczucie tożsamości miały również wielkie lęki Europy: w średniowieczu przed Mongołami, w wiekach XV-XVII przed Turkami, a także strach przed własnymi wytworami, jakimi były totalitaryzmy: faszystowski i komunistyczny.
Zapewne najczęściej jednak próbuje się zdefiniować Europę w kategoriach kulturowych. Definicje te różnią się w zależności od tego, na jakie składniki kultury kładzie się w nich największy nacisk. Najchętniej wspomina się zatem o jej Ľródłach, przeważnie - idąc śladem Paula Valéry?ego - trzech. Symbolicznie upatruje się ich w Atenach (skąd pochodzi dziedzictwo racjonalności i świadomości wolnego obywatela), w Rzymie (który dał wzór państwa, władzy, prawa i pokoju) i w Jerozolimie (skąd przyszły idea monoteistyczna i przede wszystkim - chrześcijaństwo). Demityzacja świata materialnego a zarazem jego godność, które umożliwiły naukę; pojęcie człowieka jako osoby, które umożliwiło rozwój wolności; liniowe pojęcie czasu, które wyprowadziło nas ze świata mitu w świat historii i odpowiedzialności; paradoksy caritas; "tematyczne" oddziaływanie chrześcijaństwa na dwa tysiąclecia architektury, muzyki, malarstwa, literatury; cywilizacyjna i jednocząca Europę działalność zakonów - to tylko niektóre strumyki płynące ze Ľródła w Jerozolimie. Lecz pochodzące z tych trzech Ľródeł treści i tendencje pod niejednym względem są wzajemnie sprzeczne: stąd definicja kulturowa upatruje niekiedy swoistości Europy w nieusuwalnych a twórczych antynomiach, towarzyszących jej od zarania. Denis de Rougemont widzi dynamikę Europy w napięciach między innymi pomiędzy wiecznym i doczesnym, wolnością i odpowiedzialnością, innowacją i tradycją, osobą i wspólnotą, duchem i literą, mitem i nauką, rewolucją i reformą, herezją i ortodoksją itd. Z tą dialektyką wiążą się szczególne znamiona umysłu europejskiego, który również może pełnić dla Europy rolę czynnika definiującego. Specyficzne europejskie poczucie humoru, starsza niż Oświecenie wiara w postęp, poszukiwanie oryginalności (a nie kanonu), wiedza pochodząca z edukacji (a nie inicjacji), krytycyzm prowadzący do kwestionowania wszelkich pewników i zastanego ładu, dążenie do przekraczania ograniczeń, obalania tabu, do rewolucji - oto niektóre cechy umysłu europejskiego. Taka definicja prowadzi niektórych do całkowitego oderwania pojęcia Europy od geografii i do formuły twierdzącej, że Europa jest tam, gdzie są Europejczycy. Kulturową definicją będzie również ta, która odwołuje się do wartości, aczkolwiek biorąc pod uwagę ewolucję stosunku do tychże w czasie, usiłuje ona uchwycić nie tyle istotę Europy w ogóle, co jej istotę dzisiaj. I tak, w katalogu "wartości", z pomocą którego Europa chce się dziś samookreślić, można wymienić - sięgając do projektu Traktatu Konstytucyjnego i do Karty Praw Podstawowych - godność człowieka, wolność, równość, solidarność, bezpieczeństwo, sprawiedliwość, własność, prawa człowieka, państwo prawa, szacunek dla różnych tradycji, demokrację. Poprzez określone hierarchizowanie tych wartości Europa będzie się odróżniała od innych obszarów wchodzących w skład cywilizacji Zachodu.
Do istoty Europy dzisiejszej - a może nawet jutrzejszej - odnosi się definicja odwołująca się do kategorii politycznych, która powiada, że Europa tam sięga, gdzie sięgnie przyszła Unia Europejska, inaczej mówiąc: tam, gdzie sięga wola formułowania wspólnych interesów i celów, przyobleczonych w instytucjonalny kształt. W świetle tej definicji zatem, jeśli któryś z krajów aspirujących obecnie do Unii Europejskiej sprzeciwiłby się przystąpieniu, tym samym "wypisałby się" z Europy będącej wspólnotą "woli" politycznej.
Europę przyszłości definiuje się niekiedy przy pomocy kategorii normatywnych. Europa - powiada Gerard Delanty - jest kulturowo pluralistyczna i staje się postnarodowa. Należy zatem odrzucić wszelkie próby etnokulturowego, substancjalnego określania Europy i odwołać się do idei postnarodowego obywatelstwa, angażującego obywateli do nie tylko formalnego udziału w życiu publicznym i budowaniu instytucji wielokulturowej Europy.
Wydaje się, że z wyjątkiem bodaj ostatniej, wszystkie wspomniane wyżej drogi definiowania zmierzają w jednym kierunku i z każdej z nich można wielowymiarowy przedmiot definiowany obejrzeć pod nieco innym kątem, co ostatecznie przybliża nas do - zapewne nigdy w pełni nieuchwytnej - prawdy o Europie.
Tekst ukazał się w Miesięczniku ZNAK, „Gdzie jest Europa?” maj 2003, nr 576
Miesięcznik ZNAK






