Jan Piekło, Syndrom bałkański.
Gdyby kilkanaście lat temu ktoś powiedział nam, że na Bałkanach wybuchnie wojna, zareagowalibyśmy uśmiechem niedowierzania. Może także odpowiedzielibyśmy: - Nie, to niemożliwe, to nie może się zdarzyć w powojennej Europie. A jednak do tego doszło. W wyniku konfliktu w byłej Jugosławii zginęły tysiące ludzi a miliony uchodĽców opuściło swoje domy. Koszmar etnicznego czyszczenia nadal trwa...
 Jan Piekło |
|
Niewygodne dziedzictwo
Dziś do Jugosławii nikt nie chce się przyznawać, stała się niewygodnym spadkiem po marszałku Josipie Broz-Tito. Nawet Serbowie, którzy na początku konfliktu z pasją oskarżali o demontaż federacji Chorwatów i Muzułmanów, wolą rozmawiać o Serbii niż o Jugosławii (choć tak przecież wciąż nazywa się ich okrojone, federacyjne państwo). To pojęcie zawiera w sobie całe zło, które spowodowało nieszczęścia i wojnę. Jest jak klątwa, którą Bóg rzucił na Bałkany.
Sama idea wspólnoty Słowian południowych (tzw. ruch iliryjski) zrodziła się w okresie romantyzmu. Po wyparciu z tych ziem wpływów Turcji i dostaniu się ich pod dominację Austro-Węgier, Serbów i Chorwatów połączyła orientacja antyhabsburska. Utworzenie silnego, zjednoczonego państwa Słowian południowych marzyło się wielu europejskim politykom. Takie państwo mogłoby być gwarantem stabilizacji na Bałkanach katalizującym drzemiące tam konflikty. W zamyśle księcia Adama Czartoryskiego powstanie federacji południowych Słowian miało także zrównoważyć rosnące wpływy Rosji (książę Adam był autorem przesłanego w 1843 roku do Belgradu tajnego dokumentu dyplomatycznego pt. "Rady do postępowania Serbii", które stały się potem podstawą opracowania "Naczertanija" - zbioru zasad serbskiej polityki zagranicznej).
Celny strzał oddany w Sarajewie przez Gavrilo Principa - radykalnego zwolennika idei federacji - do następcy tronu Austro-Węgier arcyksięcia Franciszka Ferdynanda przesądził w rezultacie o upadku monarchii Habsburgów. Wybuchła wojna; południowi Słowianie walczyli przy boku aliantów z państwami centralnymi. Wówczas emigracyjni działacze utworzyli w Londynie Komitet Jugosłowiański, który w 1917 roku zawarł układ z serbski rządem przebywającym na uchodĽstwie na greckiej wyspie Korfu. Układ zakładał powstanie unii narodów: serbskiego, chorwackiego i słoweńskiego. W roku 1918 powstała Rada Narodowa Słoweńców Chorwatów i Serbów, która uchwaliła oderwanie się Chorwacji od Austro-Węgier i złączenie ziem południowych Słowian z królestwem Serbów pod berłem Karageorgieviciów. Początkowo Jugosławia (do roku 1929 nazywana Kraljevina Srba, Hrvata i Slovenaca) była państwem federalistycznym. Wkrótce jednak doszły do głosu centralistyczne dążenia serbskie, które powodowały narastającą opozycję ze strony Chorwatów i Słoweńców. Pragnąc za wszelką cenę zachować jedność państwa król Aleksander zawiesił swobody konstytucyjne i wprowadził rządy dyktatorskie. W wyniku II wojny światowej do władzy w państwie doszli komuniści, którzy również uznali za swój cel zachowanie jedności Jugosławii.
Trzecia droga
W listopadzie 1943 roku w mieście Jajce w środkowej Bośni, walczący zarówno z Niemcami jaki i monarchistycznym ruchem oporu Draży Mihajlovicia (czetnikami), komunistyczni partyzanci Josipa Broz-Tito utworzyli Komitet Wyzwolenia Jugosławii. Tam zapadła też decyzja o utworzeniu państwa federacyjnego. Po wojnie Zachód poparł komunistów, którzy na całych Bałkanach stanowili potężną siłę. Tak na gruzach monarchii Karageorgieviciów powstała Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii.
W roku 1948 Jugosławia zgrabnie przeprowadziła rozwód ze Stalinem. Wtedy partie komunistyczne innych krajów ogłosiły marszałka Tito "psem łańcuchowym imperializmu". Niezależna od Moskwy polityka Tito znalazła natomiast zrozumienie na Zachodzie. Choć Jugosławia była państwem rządzonym dyktatorsko i Tito oraz Związek Komunistów Jugosławii decydowali, co jest właściwe a co nie, choć OZNA - jugosłowiańska tajna policja - stanowiła jedną z najpotężniejszych machin represji w całej komunistycznej Europie, międzynarodowa reputacja Federacyjnej Republiki była całkiem niezła.
Socjalistyczni politycy Zachodu oraz mieszkańcy innych krajów komunistycznych z nieukrywaną zazdrością patrzyli na twór marszałka Tito. Wydawało im się, że Jugosławia stanowi potwierdzenie mrzonek pokoleń socjalistów, że tzw. "trzecia droga" jest możliwa. Że bez arsenału środków stalinowskich i bez elementów drapieżnego kapitalizmu można zbudować system, w którym ludzie będą żyli lepiej i godniej. Turyści z zachodniej Europy wypoczywali na słonecznych plażach Dalmacji wydatnie zasilając budżet Federacji. Mieszkańców tego kraju nazywano powszechnie Jugosłowianami nie przypuszczając, że wkrótce określenie to spocznie w archiwum historii i że w hotelach nad Adriatykiem, zamiast bogatych Niemców, zamieszkają biedni chorwaccy uchodĽcy z Bośni.
Federacyjna Republika Jugosławii stanowiła interesujący twór administracyjny. Składała się właściwie z 8 państw: 6 republik i 2 autonomicznych prowincji (Kosowo i Wojewodina) posiadających własne organa wykonawcze i ustawodawcze. W konstytucji z 1947 roku Tito dał lokalnym szczeblom władzy duże uprawnienia. Na czele państwa stało 9 osobowe Prezydium, w skład którego wchodzili: przewodniczący Związku Komunistów Jugosławii i po jednym przedstawicielu z każdej republiki i autonomicznej prowincji. Można by powiedzieć, że Jugosławia była swoistą "komunistyczną demokracją", w której funkcjonował wielopartyjny system oparty na ścieraniu się interesów lokalnych partii komunistycznych. Wszelkie ekstremistyczne nacjonalizmy Tito ujarzmiał terrorem. Milovan Dżilas, niegdyś partyzant i bliski współpracownik Tito, potem opozycjonista, powiedział, że za obecną tragedię bałkańską odpowiadają komuniści, którzy "nie pozwolili na rozwój społeczeństwa demokratycznego, w którym sprzeczności narodowe można było rozwiązywać bezkrwawo".
Jeszcze w kwietniu 1990 roku po reformie walutowej przeprowadzonej przez premiera Jugosławii, Chorwata, Ante Markovicia, który nowy dinar zastąpił nowym nowym dinarem, inflacja wynosiła 1,5 %. Wydawać by się mogło, że ze wszystkich postkomunistycznych krajów właśnie Jugosławia ma największe szanse wyrównanie do Zachodu i wejścia do Unii Europejskiej. Tymczasem na Bałkanach budziły się upiory...
Zarys demonologii
Koncepcję "etnicko ciscenija" - czystek etnicznych - czerpiącą inspirację z ideologii rasistowskich, począł realizować na Bałkanach w czasie trwania II wojny światowej profaszystowski reżim Ante Pavelicia. Założeniem było zlikwidowanie lub wynarodowienie żyjącej w Chorwacji wyznającej prawosławie serbskiej mniejszości. W utworzonym przez ustaszów obozie koncentracyjnym w Jasenovcu mordowano Serbów i Żydów. Muzułmanów reżim Pavelicia uważał za zmuszonych do przejścia na islam Chorwatów. Czystek etnicznych dokonywali również na terenie przyłączonego do profaszystowskiej Wielkiej Albanii Kosowa Albańczycy.
Idea "czyszczenia" pojawiła się także i wśród Serbów. Jednolitą narodowościowo Wielką Serbię w granicach obejmujących Serbię właściwą, Bośnię i Hercegowinę, Wojewodinę oraz Slawonię stworzyć zamierzał w roku 1941 Draża (Dragoljub) Mihajlović, przywódca serbskiego ruchu czetników. Mihajlović nie miała jednak szczęścia, pokonany przez oddziały Tity, został w roku 1946 rozstrzelany. Idea odżyła na nowo w roku 1986, kiedy belgradzka popołudniówka "Wieczernije Nowosti" opublikowała memorandum 16 członków belgradzkiej Akademii Nauk i Sztuk. Współautorem dokumentu był niegdyś komunista, potem dysydent, pisarz Dobrica Ciosić, który w maju 1992 roku został prezydentem tzw. Nowej Jugosławii.
Memorandum było jednym wielkim oskarżeniem rządów Tity i atakiem na konstytucję z 1974 roku. Czytamy w nim między innymi: "Nie wszystkie narody (federacji jugosłowiańskiej - J.P.) są równe w prawach. Znaczna część ludu serbskiego, żyjąca w innych republikach, jest pozbawiona praw i poddana dyskryminacji etnicznej, czyniącej z Jugosławii kraj, który nie może być zaliczany do szeregu nowoczesnych, demokratycznych państw".
W roku 1987 przewodniczącym Serbskiego Związku Komunistów został Slobodan Miloszević - zręczny, pragmatyczny polityk, który blaknącą komunistyczną ideologię zamienił na znacznie skuteczniejszą nacjonalistyczną retorykę. Szybko zdławił ruchy separatystyczne w zamieszkałej przez mniejszość węgierską Wojewodinie i zdominowanym przez Albańczyków Kosowie. Z problemu Kosowa uczynił sztandarową sprawę serbskiego patriotyzmu, ślubując pod upamiętniającym sławną bitwę Serbów z Turkami pomnikiem na Kosowym Polu, że zakończy prześladowania Serbów i przywróci tu ich władzę. Po zbrojnym zdławieniu oporu Albańczyków w 1989 roku Serbia przejęła administrację zbuntowanej prowincji. Zaniepokojeni tym Słoweńcy i Chorwaci zdecydowali się na rozwód z Federacyjną Republiką Jugosławii. Rozpoczęła się wojna, która wkrótce rozgorzała także w Bośni.
Spirala nienawiści, mającej swoje korzeni w historii, poczęła się rozkręcać w oszałamiającym tempie. Celem każdej z wojujących stron stało się dokonanie etnicznej czystki a w uchwalanych nowych konstytucjach zabrakło paragrafów o ochronie mniejszości narodowych. Rozpoczęła się wzajemna eksterminacja. Na Bałkanach zaczął się cofać czas...
Dramat Kosowa
W Kosowie jednak długo panował względny spokój. Albańczycy zastosowali się do zaleceń ich duchowego przywódcy Ibrahima Rugovy, który zaapelował o unikanie przemocy i stosowanie biernego oporu. Albańczycy rozpoczęli bojkot serbskich urzędów i proces tworzenia struktur swego podziemnego państwa.
Po podpisaniu porozumienia pokojowego w Dayton naciskany przez Zachód Miloszević zawarł z kosowskimi Albańczykami umowę, na mocy której Albańczycy mieli odzyskać dostęp to budynków szkolnych. Umowa nie została jednak zrealizowana; Serbowie uważali, że najpierw należy uzgodnić zawartość programów szkolnych i ustalić w jakim języku będą prowadzone zajęcia, Albańczycy twierdzili, że wpierw powinni odzyskać budynki, a potem można zacząć rozmowy.
W jesieni 1987 roku doszło do pierwszej od sześciu lat masowej demonstracji; albańscy studenci wyszli w pokojowym proteście na ulice Prisztiny, stolicy Kosowa. Uzbrojona w tarcze, pałki i gaz łzawiący serbska policja brutalnie rozpędziła demonstrantów. Wydarzenia spowodowały spadek poparcia dla propagowanych przez Rugovę pokojowych metod oporu i zaowocowały wzrostem sympatii dla nieznanej dotąd szerzej Wyzwoleńczej Armii Kosowa (UCK). Jej bojowcy, mający coraz większe oparcie w miejscowej społeczności, przeprowadzili kilka spektakularnych akcji zabijając pracujących dla serbskich urzędów Albańczyków. Zainicjowali też działania bojowe wymierzone w mieszkających w Kosowie Serbów i doprowadzili do powstania kontrolowanego przez bojowców UCK tzw. "wyzwolonego terytorium" na obszarze Drenicy, które stanowiło dla Albańczyków symboliczną namiastkę własnego państwa.
Na reakcję Serbów, nie trzeba było długo czekać; działalność UCK dawała im wygodny pretekst do przeprowadzenia serii brutalnych pacyfikacji w Kosowie. Próby międzynarodowej mediacji zakończyły się fiaskiem. Miloszević nie wyraził zgody na rozmieszczenie sił pokojowych NATO w Kosowie. W odpowiedzi siły NATO rozpoczęły ataki powietrzne na wybrane cele wojskowe na terenie Jugosławii. Serbskie oddziały przystąpiły zaś do etnicznego czyszczenia Kosowa.
Konflikt na Bałkanach wszedł w nową i chyba ostatnią już, najbardziej dramatyczną fazę. Za masakrowanymi przez serbskie bojówki kosowskimi Albańczykami ujął się Zachód, za reżimem Slobodana Miloszevicia nie mogąca się pogodzić z utratą mocarstwowego statusu Rosja. W bałkańskiej probówce kształtuje się nowy globalny porządek świata, w którym NATO pretenduje do roli "dobrego policjanta" Europy. Najbliższe tygodnie pokażą, czy rzeczywiście potrafi wywiązać się z tej trudnej roli.
powrót