Część Pierwsza
I
Kwestie dotyczące europejskich granic skłaniają nas do myślenia o relacjach pomiędzy Europą a przestrzenią. Relacje te bywają skomplikowane i mają szczególne właściwości. Zanim przystąpimy do rozważań tych osobliwości należy przypomnieć - choć może to znużyć niektórych czytelników - że "Europa" może oznaczać wiele różnych rzeczy. Musimy rozróżnić: (1) Europę geografów, (2) Europę rozumianą jako efekt długoletnich procesów historycznych wpływających na wszystkie aspekty ludzkiego życia, (3) Europę jako układ paradygmatycznych, "prawdziwie" europejskich państw (zazwyczaj w tym kontekście wymienia się Francję, Wielką Brytanię, Niemcy oraz Holandię), (4) Europę jako wspólnotę idei i poglądów - czyli Europę jako wspólnotę kulturową, (5) Europę jako zespół możliwie ogólnych postulatów określających jej "istotę", lub też prawdziwą naturę, znajdującą jedynie częściowe odzwierciedlenie w rzeczywistej europejskiej historii i kulturze, i wreszcie (6) Europę jako przedmiot i podmiot integracji europejskiej, czyli dzisiejszą Unię Europejską.
Stosunek pomiędzy "Europą" a przestrzenią w każdym przypadku jest odmienny, a próby dokładniejszego jego określenia w każdym przypadku rodzi inne trudności.
II
Najłatwiejszy wydaje się przypadek pierwszy: geografowie nie powinni mieć przecież trudności z określeniem położenia kontynentu. Niestety, choć konwencjonalna wiedza geografów "zatrzymała" Europę na Uralu jako granicy oddzielającą ją od Azji, dokładniejszym pod wieloma względami jej wyznacznikiem wydaje się bon mot poety (przyp.: Oto cytat z Paula Valéry'ego (jego pytanie nadal pozostaje aktualne): L’Europe deviendra-t-elle ce qu’elle est en réalité,c’est-à-dire un petit cap du continent asiatique? Ou bien l’Europe restera-t-elle ce qu’elle parait, c’est-à-dire: la partie précieuse de l’univers terrestre, la perle de la sphère, le cerveau d’un vaste corps? Cytat za: Denis de Rougemont, Ecrits sur l’Europe, Paris 1994, tom. 1, s. 506.) , który mówi, że Europa jest tylko przylądkiem Azji. Im bardziej oddalamy się od przylądkowego charakteru kontynentu europejskiego, tym więcej pojawia się azjatyckich cech klimatu, roślinności oraz innych właściwości opisywanych przez geografów.
III
Trudności innego rodzaju pojawiają się, kiedy próbujemy opisać stosunek pomiędzy "Europą" rozumianą jako "żywą historię" a jej produktami oraz przestrzenią, w której rozgrywa się ta historia. Jej istotnym elementem jest stopniowe formowanie Europy jako społeczności kulturowej. Mówimy o "elemencie" ponieważ historia Europy nie ogranicza się przecież jedynie do historii jej kultury. Jeśli źródeł kultury europejskiej należy szukać w starożytnej Grecji, w tak ważnej dla chrześcijaństwa kulturze judaistycznej oraz w starożytnym Rzymie wraz z jego odległymi prowincjami, należy przyjąć, że historia europejska zaczęła się poza Europą - w Azji albo w Afryce Północnej. Europę trudno sobie wyobrazić bez proroków biblijnych, bez Jezusa Chrystusa i apostołów, bez aleksandryjskich uczonych i Ojców Pustyni, bez św. Augustyna, który przecież urodził się w Afryce Północnej i tam właśnie piastował urząd biskupa.
Powyższe kwestie oraz fakt, że praprzodkowie dzisiejszych Europejczyków nie wkroczyli jeszcze w ten etap historii - choć ich ataki wymierzone przeciwko granicom imperium rzymskiego stawały coraz groźniejsze dla Cesarstwa - skłaniają niektórych historyków do wyrażania sądu, iż właściwa historia Europy zaczęła się dużo później, kiedy (bez wątpienia europejskie) krainy zostały podbite przez zwycięskich barbarzyńców, którzy tak właśnie zapoczątkowali swoją historię.
Taki pogląd wyraża na przykład Jacques Le Goff (przyp. Jacques Le Goff, L’Europe es-elle née au Moyen Age, Paryż 2003.). Pomimo pytania zawartego w tytule książki poświęconej właściwemu historycznemu zrozumieniu Europy L’Europe est-elle née au Moyen Age? już od pierwszych stron autor nie pozostawia żadnych wątpliwości, że Europa narodziła się właśnie w średniowieczu. Otwarte pozostaje jedynie pytanie o dokładną datę owych narodzin. Niektórzy historycy uważają, że historię europejską zapoczątkował ostateczny upadek Cesarstwa Rzymskiego. Inni utrzymują, iż upadek ten jedynie przyczynił się do powstania warunków dla początków Europy, ale że w rzeczywistości Europa "zaczęła się" później. Kiedy dokładnie?
Niektórzy za pierwszy prawdziwie europejski twór uznają imperium Karola Wielkiego. Pogląd taki spopularyzował Leopold Ranke, dziewiętnastowieczny historyk niemiecki. Kłopot jednak w tym, że wyobrażenie Karola Wielkiego o Europie było raczej mgliste i nie różniło się zbytnio od tego, co św. Augustyn przedstawił w Civitas Dei.
Inni historycy, między innymi Le Goff, powstanie Europy postrzegają jako długoletni proces, a nie jako jedno wydarzenie lub ich krótka seria. Proces ten wszedł w ostateczny etap dzięki wielu czynnikom i okolicznościom, takim jak rozprzestrzenianie się chrześcijaństwa, powstanie miast i miasteczek, których ludność stanowili ludzie wolni, utworzenie feudalnej, zhierarchizowanej struktury społeczeństwa, rozwój handlu, założenie uniwersytetów. La belle Europe - Europę miast, katedr, uniwersytetów, rycerzy i trubadurów poprzedził szereg nieudanych prób pomiędzy wiekiem VIII a X (L’Europe avortée).
Kiedy Europa chrześcijańska powstała wreszcie około XIII wieku, jej relacja z Europą geografów naznaczona została przez kolejną komplikację: podziałem na Europę Zachodnią i Wschodnią. Począwszy od 1054 roku chrześcijaństwo zostało podzielone w taki sposób, że Kościół wschodni, prawosławny, kroczył odrębną drogą rozwoju. Podział ten sprawił, że Europejczycy wschodni, zwłaszcza Rosjanie, postrzegają siebie zupełnie inaczej. W krajach tych, a w szczególności w Rosji, myśl społeczna i polityczna, piśmiennictwo i religia poruszały kwestie zasadzające się na różnicach pomiędzy "nami" a "nimi", czyli dotyczyły różnic i podobieństw pomiędzy Wschodem a Zachodem, Rosją a Europą Zachodnią. (przyp. Por. Nicholas Rzevsky, Modern Russian Culture, Cambridge 1998.)
Stosunek Europy, rozumianej jako proces historyczny i jednocześnie jej produkt, do przestrzeni, uległ jeszcze większej komplikacji, kiedy, wraz z nadejściem epoki odkryć i kolonialnej ekspansji, Europa zaczęła wywierać ekonomiczny, polityczny i kulturowy wpływ na niemal cały świat. Naturalnie, świat nie stał się przez to Europą, ale został zeuropeizowany i to w znaczącym stopniu. Należy pamiętać, że największa demokracja - Indie - zawdzięcza swe struktury i instytucje polityczne właśnie wpływowi i modelowi europejskiemu. Tego rodzaju pozostałości i dziedzictw europejskich jest wiele. "Zamorskie" składniki "Zachodu", takie jak Stany Zjednoczone, Kanada, Australia i Nowa Zelandia, bez wątpienia charakteryzują się rodowodem europejskim.
IV
Powstanie europejskich mocarstw paradoksalnie przyczyniło się do ujawnienia wewnętrznych podziałów Europy. Anglia dzierżąca władzę nad oceanami, centrum światowego imperium, zawsze zachowywała dystans wobec Europy kontynentalnej; Hiszpania wykazywała znacznie większe zainteresowanie prowincjami zamorskimi niż sprawami europejskimi; wielkie terytorialne podboje Rosji stanowiły kolejne potwierdzenie jej szczególnej roli i pozycji, dodawały sił w poszukiwaniu niepowtarzalnego "słowa rosyjskiego"; Francja stanowiła stolicę odrębnego tworu, nazwanego później frankofonią, który był czymś więcej niż jednym z elementów niewielkiego europejskiego przylądka.
Powyższe fakty oraz pewna kulturalna i polityczna asynchroniczność rozwoju najważniejszych europejskich państw doprowadziła do dziwnego stanu: osiemnasto-
i dziewiętnastowieczni Europejczycy mieli trudności w określeniu, które kraje były rzeczywiście europejskie. Od Woltera, autora Lettres philosophiques, dowiadujemy się, że to Anglia, a nie Francja, była jedynym państwem zasługującym na to określenie. Brytyjczycy na przełomie wieków napawali się statusem wyspiarskim. Dziewiętnastowieczni Niemcy postrzegali się jako naród spóĄniony (verspätete Nation), który miał niewiele wspólnego z resztą Europy. Dopiero pod koniec pierwszej wojny światowej Tomasz Mann w swych Betrachtungen eines Unpolitischen napisał, że rolą Niemców był opór wobec rzymskich i antycznych elementów europejskich. Mann podzielał pogląd Dostojewskiego, który głównej składowej siły Niemiec upatrywał w sprzeciwie i opozycji. W podobnym duchu Ortega y Gasset oraz jego towarzysze zastanawiali się, czy Hiszpania stanowiła cząstkę Europy, czy też przedstawiała odrębny kulturalno-polityczny twór.
Widzimy zatem, że poczucie izolacji bynajmniej nie stanowi wyłącznie problemu brytyjskiego. Podobne intelektualne i emocjonalne postawy pojawiały się w różnych okresach w historii Hiszpanii, Niemiec, Rosji, Polski, Węgier, Austrii w czasach Habsburgów a nawet we Francji. Wszystkie te narody postrzegały siebie, przynajmniej w jakiejś historycznej chwili, jako coś szczególnego, wyjątkowego, obdarzonego szczególną misją dziejową uzasadniającą częściową lub całkowitą opozycję wobec reszty Europy. Nie należy dać się zwieść tym sformułowaniom: jedni mówili "jesteśmy tak inni, że nie jesteśmy już Europejczykami", inni utrzymywali: "tylko my jesteśmy prawdziwymi Europejczykami". Jednak wszystkie te sformułowania stanowiły awers i rewers tej samej monety.
V
Innym sposobem postrzegania Europy jest utożsamianie jej z osiągnięciami kulturowymi
i intelektualnymi, a nie zmiennymi politycznymi czy społecznymi losami. W tym sensie Europa jest krainą literatury. (przyp. Denis de Rougemont, Ecrits sur l’Europe, Paryż 1994, tom II, strony 173-177: Vingt languages et une littérature.) Tutaj powstały różne formy literackie i style typowo europejskie, gdzie indziej nie znane. Europa stała się miejscem narodzin muzyki klasycznej, specyficznej architektury i rzeźby; to tutaj emocje i uczucia wyraża się i przeżywa w szczególny sposób. Jest kontynentem, na którym wysoko ceni się godność jednostki, podobnie jak takie cnoty jak honor, odwaga, odwaga moralna i sumienie.
Europa jest także jedynym miejscem, gdzie wrodzona ludzka ciekawość zrodziła owoce w postaci nauki - metody systematycznych poszukiwań prawdy w dziedzinach, których praktycznie nie sposób wykorzystać bezpośrednio. Nauka w połączeniu z pomysłowością jej zastosowań praktycznych stworzyła technologię, która z kolei stała się nową, dawniej zupełnie nieznaną siłą napędową cywilizacji. Jak wyraził to jeden z autorów: wynalezienie wynalazku miał kluczowe znaczenie dla pozycji Europy w świecie (przyp. por. Giovanni Reale, Radici culturali e spirituali dell’Europa, Mediolan 2003 oraz Chantal Millon-Delsol, L’Irréverence. Essai sur l’esprit européen, Edition Mame, s.l., 1993).
VI
Niniejsze, w mniejszym lub większym stopniu opisowe refleksje nad cechami charakterystycznymi Europy jako tworu kulturowego, należy odróżnić od refleksji jeszcze innego rodzaju. Ich tematyka ogranicza się do podstawowych decyzji aksjologicznych, którym Europa zawdzięcza swe fundamenty, zwłaszcza kulturowe. Na fundamenty te można spojrzeć poprzez stwierdzenie, że stanowią one zespół postulatów lub idei określających zadanie główne, lub językiem bardziej wyszukanym - że stanowią "powołanie Europy".
Zazwyczaj w kontekście podstawowych decyzji aksjologicznych wymienia się ich trzy źródła: grecką filozofię i odkrycie przez nią wartości najwyższych - dobra, piękna i prawdy - a wraz z nimi pojęcia człowieka jako istoty poszukującej i dążącej do wcielania ich w życie; kultury prawnej Rzymu a wraz z nią fundamentalnej idei rządów prawa; oraz chrześcijaństwa, religii postrzegającej istoty ludzkie jako obdarzone godnością, którym należy się taki sam szacunek. Niektórzy, na przykład Edmund Husserl (przyp. Edmund Husserl, Die Krisis der europäischen Wissenschaften und die tranzendentale Phänomenologie, Haag 1976, s. 325.) fundament europejskiego powołania postrzegają w greckiej koncepcji człowieka jako kogoś, kto angażuje się w poszukiwanie "idei nieskończonych", czyli "prawdy nieskończonej", "prawdziwych wartości" (wahre Werte), "prawdziwych dóbr" (echte Güter), oraz "norm ważnych 'absolutnie'" ('absolut' gültigen Normę). (przyp. Rocco Buttiglione, Jarosław Merecki, Europa jako pojęcie filozoficzne, Lublin 1993.)
VII
Istota ostatnich dwóch znaczeń "Europy" jest prosta, lecz fundamentalna: Europa jako kulturowa społeczność i Europa jako odkrywczyni wartości najwyższych nie zna granic. Klasyków literatury europejskiej czyta się w Południowej Afryce i we Władywostoku. Beethoven i Chopin należą do repertuaru sal koncertowych w Japonii i Australii. Najwyższe wartości przemawiają nie tylko do Europejczyków, ponieważ ich istota czyni je uniwersalnymi.
Widzimy zatem, że odpowiedź na proste pytanie "gdzie leży Europa?", obejmuje dość szerokie spektrum: od stwierdzenia, że Europy nie sposób odnaleĄć w żadnym z europejskich krajów, które nie są postrzeganie jako europejskie par excellance, tak jak Wielka Brytania, Niemcy czy Hiszpania aż po odpowiedź, że olbrzymi wpływ kultury i cywilizacji europejskiej na resztę świata, z powodu uniwersalności najwyższych wartości jakim Europa hołduje, sprawia, że jest ona tworem wszechobecnym; rzecz jasna istnieje także szereg innych, pośrednich odpowiedzi.
Części druga
VIII
Europa rozumiana jako Unia Europejska również ma swoją historię. Cząstkę tej historii stanowi szereg rozszerzeń z początkowych sześciu do obecnych dwudziestu pięciu państw członkowskich. Ten proces terytorialnego rozrostu zbliża się do pewnych granic, które skłaniają do stawiania pytań o granice Europy. Zazwyczaj w tym kontekście rozważana jest granica zakresu dalszych rozszerzeń.
Odpowiedź, rzecz jasna, zależy od koncepcji czym jest i czym powinna być Europa. Również i tutaj spektrum poglądów jest imponujące: jeden krańcowy pogląd wyraża się tezą, że Europa nie powinna mieć żadnych granic, drugi, że powinna przeobrazić się w Festung Europa. Naturalnie istnieją też rozmaite poglądy pośrednie.
Pierwszy pogląd głoszą zwolennicy liberalnej integracji europejskiej. Brak ograniczeń w przepływie i działaniu podmiotów i sił gospodarczych, umocnienie konkurencyjności na rynkach światowych, usunięcie przeszkód deformujących rezultaty gospodarczego współzawodnictwa (jednym z nich jest tak zwana "społeczna gospodarka rynkowa", soziale Marktwirtschaft) - jeśli wszystko to jest naszym celem, biorąc pod uwagę fakt, że światowa gospodarka już wkroczyła w fazę globalizacji, nie ma powodu, aby europejska integracja miała zostać ograniczona do określonych a pirori granic terytorialnych. System liberalny zintegrowanego rynku europejskiego mógłby stopniowo się rozrastać i wtopić w światowy, który, co naturalne, odrzuci wszelkie granice i przeszkody. (przyp. por. Krzysztof Szczerski, Integracja europejska. Cywilizacja i polityka, Kraków 2003, s. 9-28.)
Z różnych powodów granice zintegrowanej Europy odrzucają zwolennicy postmodernistycznej interpretacji tworu, jaki przedstawia Unia Europejska. Wielu autorów postmodernistycznych widzi w Unii Europejskiej ucieleśnienie wszystkiego, co dla nich drogie. Jedną z podstawowych zasad postmodernizmu jest deklaracja, nadszedł kres wielkich metanarracji, włącznie z metanarracjami państw narodowych. Koniec metanarracji oznacza, że ciemięski charakter wielkich społeczności - przede wszystkim chodzi tutaj o społeczności narodowe - nie będzie dłużej tolerowany. Zamiast tego preferowane są jednostki oraz niewielkie lokalne lub regionalne społeczności umożliwiające rzeczywistą interakcję między jednostkami. Przywołuje się także cały szereg innych "opresyjnych" pojęć. Zdemaskowanie państwowości oznacza, że odrzucić należy takie pojęcia jak: "suwerenność", "terytorialność", " narodowa tożsamość", " a nawet "granica". Wszystkiemu temu przeciwstawia się postmodernistyczna otwartość, wielokulturowość, mnogość dowolnie obranego sposobu na życie i ogólna tolerancja. Odrzucenie pojęcia "granicy" zakłada, że dychotomia "my" i "oni", "my" i "inni" lub "obcokrajowcy" przestaje obowiązywać.
Nie wchodząc w szczegóły techniczne oczekiwanej transformacji, postmodernistyczni wielbiciele Unii Europejskiej wyrażają nadzieję, że procesy zainicjowane w Europie ogarną i odmienią cały świat, który podda się atrakcyjności europejskiej Soft Power. Ciemiężycielski charakter niepodległych państw, kusząca perspektywa wielkich narracji i społeczności, hierarchiczne struktury zcentralizowanych mocarstw - wreszcie odejdą w przeszłość. Przestarzały porządek międzynarodowy zostanie zarzucony i zastąpiony "porządkiem chaotycznym".
Istnieją dwa modele takiego "porządku chaotycznego". Jednym jest Internet - instrument pozwalający na tworzenie społeczności przekraczających i wykraczających poza granice fizyczne. Innym jest targowisko - miejsce nieskrępowanych kontaktów i wymiany, gdzie każdy każdemu może przedstawić swoją ofertę.
Ponieważ feminizm jest ważnym składnikiem postmodernizmu, nie można pominąć feministycznej teorii integracji europejskiej. Ogólnie rzecz biorąc, "ujęcie feministyczne" polega na dodaniu dodatkowego wymiaru postmodernistycznemu demaskatorstwu. Wszystkie najważniejsze idee kwestionowane przez postmodernizm - pogląd, że państwa i ich granice winny być strzeżone i bronione, suwerenność, narodowe społeczności, tożsamość wspólna - okazują się być owocem męskiej dominacji. To samo dotyczy całej reszty męskiego repertuaru, a zwłaszcza męskich cnót: honoru, odwagi, wydajności i racjonalności. Na szczęście, na horyzoncie rysuje się już kres męskiego zwierzchnictwa. Cały świat przyjmie europejską Soft Power jako awangardę nadchodzącego "porządku chaotycznego", co oznaczać będzie koniec seksistowskiej polityki międzynarodowej.
IX
Dalsze koncepcje dotyczące granic europejskiej integracji nie odrzucają pojęcia "granicy"; różnią się one jednak w kwestii punktu wyjścia swych argumentacji; toteż możemy się spodziewać, że różnić się będą również w szczegółach dotyczących przebiegu tych granic. (przyp. Fabrice Fries, Les grand débats européens, Paryż 1995.)
Według jednej z tych koncepcji integracja europejska powinna dążyć do transformacji Unii Europejskiej w jednorodną strukturę przypominającą państwo, posiadającą parlament wyłaniany w ogólnoeuropejskich wyborach, niezależny system sądowniczy oraz prezydenta. Struktura ta powinna określać i realizować wspólną politykę zagraniczną, a także wspólną politykę obronną. Choć wyraziciele tej koncepcji niezbyt wyraĄnie określają zakres europejskiej integracji, można przypuszczać, że granice europejskiego państwa odzwierciedlałyby długofalowy interes tego państwa. Wiadomo, czego takie stanowisko wymaga: utrafienia we właściwe proporcje pomiędzy różnymi wpływami, wewnątrzpaństwowej współpracy i współzawodnictwa oraz "pokojowej dywidendy", na którą takie europejskie państwo mogłoby liczyć.
Inna koncepcja integracji europejskiej postrzega Unię Europejską jako związek narodowych państw, jakie znamy dzisiaj. Głównym zadaniem i znaczeniem takiego związku jest wykorzystanie wspólnych struktur dla promowania interesów każdego z państw członkowskich. Zakłada się, że wspólne struktury są wydajniejszym środkiem takiej promocji. Unia Europejska stanowiłaby zatem kontynuację zwyczajowej gry politycznej w Europie, jednak - aby zastosować formułę Clausewitza - mit anderen Mitteln. Nowość Unii Europejskiej polegałaby wówczas jedynie na uświadomieniu, że wspólne struktury wymagają wsparcia, ponieważ leży to w interesie wszystkich. W zasadzie nie jest to niczym więcej, niż odwołaniem się do starego porzekadła "l'union fait la force". Zajęcie takiego stanowiska zakłada, że zasięg oddziaływania Unii Europejskiej i jej granic nie powinien być uzależniony od interesów jednego europejskiego państwa, lecz od interesów każdego bez wyjątku z państw członkowskich.
Koncepcja ta niekiedy poddawana jest modyfikacji, aby Unia Europejska stała się instrumentem realizacji interesów niektórych, a nie wszystkich członków. Grono to nie jest jasno określone, w różnych debatach pojawiają się: "członkowie założyciele", "francusko-niemiecka lokomotywa Unii Europejskiej", jej "trzon". Konsekwencje takiego stanowiska w kwestii granic są dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, dokładna demarkacja powinna odzwierciedlać interesy tego mniejszego "klubu". Po drugie, doszłoby do wewnętrznych podziałów - powstania granic oddzielających "klub" od pozostałych członków Unii Europejskiej.
Europę jako fortecę europejską (Festung Europa) postuluje się wychodząc z jeszcze innych pozycji. Główną przesłanką zwolenników takiej koncepcji jest "zagrożenie Europy". Zagrożeniem owym może być Islam, biedne Południe albo nieokreślona fala azjatyckich (lub wschodnich) imigrantów - albo wszystkie te czynniki jednocześnie. Diagnoza ta łączy się z postulatem, aby europejskie granice miały względnie restrykcyjny charakter, były dobrze strzeżone a jeśli zaszłaby taka potrzeba - aby Europejczycy bohatersko stanęli w ich obronie. Europejczycy powinni mieć choć odrobinę odwagi. Żarliwy apel w tym tonie można znaleĄć w ostatnich publikacjach O. Fallaci. (przyp. Oriana Fallaci, La forza della Ragione, Nowy Jork 2004.)
X
Jak wybrać właściwe rozwiązanie?
Oto kilka kwestii, które mogą w tym dopomóc:
Po pierwsze, należy brać pod uwagę podstawowe fakty. Jednym z nich jest to, że integracyjne przedsięwzięcie powiodło się Europie nie tylko dzięki wysiłkom i umiejętnościom własnym, ale również dzięki korzystnym zbiegom okoliczności (należał do nich z pewnością militarny parasol Stanów Zjednoczonych). Sukces ten po raz kolejny dał Europie możliwość działania w skali globalnej.
Po drugie, sytuacja ta wywołuje uzasadnione oczekiwania: reszta świata liczy, że zintegrowana Europa stanie się liczącym się na skalę globalną graczem politycznym - pomimo pewnych zniechęcających doświadczeń (por. sprawa Bałkanów i niektórych regionów afrykańskich, gdzie kraje europejskie, nalegając na obecność swych wojsk, nie zdołały zapobiec politycznym i humanitarnym katastrofom).
Po trzecie, próżnię polityczną, która pojawi się, jeśli Europa nie zdoła powrócić do odgrywania roli globalnej, zapełnią inne państwa - oczywistymi kandydatami są tutaj Chiny oraz Indie.
W świetle tego, co zostało już powiedziane, perspektywa, z jakie Europa powinna na nowo zdefiniować swoją rolę i określić granice staje się dość oczywista. Z jednej strony te kluczowe decyzje muszą wynikać ze świadomości, że obecna sytuacja nakłada na Europę znaczącą część odpowiedzialności za sposób, w jaki będzie się stawiać czoło najważniejszym problemom globalnym i troszczyć o ich rozwiązanie. Obecna rola mniej lub bardziej nieodpowiedzialnego obserwatora i krytyka innych - nie wystarczy. Po pewnym czasie Europa, jeśli jej obecna pozycja nie ulegnie zmianie, znajdzie się na marginesie polityki światowej. Z drugiej strony przyjęcie częściowej odpowiedzialności stanowi obowiązek, który Europa już wzięła na swoje barki. Obowiązek ten zasadza się na wiekach europejskiej polityki globalnej, na europejskiej kulturze, którą Europejczycy sprowadzili w różne części świata, na tych wartościach podstawowych, które Grecy i Chrześcijanie odkryli dla Europy i świata. Szczególne źródło tej powinności odnaleźć można w niedawnej historii Europy, historii eksperymentów totalitarnych, wojen światowych, eksportu rewolucji i zajadłych nacjonalizmów. Tak oto Europa stała się wobec reszty świata dłużniczką. Teraz nadszedł czas spłaty długów.
Problem nakreślenia linii demarkacyjnej pomiędzy Unią Europejską a resztą świata jedynie w takiej perspektywie może znaleźć rozwiązanie. W pewnym sensie jest to problem drugorzędny. Nie jest też najważniejsze, czy ostateczne granice będą granicami w ścisłym tego słowa znaczeniu, czy też obszarem nieco rozmytym, w który włączone zostaną rozmaite układy z bezpośrednimi sąsiadami Europy. Ważniejsze jest czy Europa zdoła stawić czoło wyzwaniom i dostrzec daną jej szansę.
Główna trudność polega na tym, że w Europie, stojącej przez rozlicznymi wyzwaniami, która mus podjąć wszystkie te fundamentalne decyzje, nikt nie wydaje się gotowy na przyjęcie tej perspektywy. Owszem, politycy deklarują taką gotowość. (przyp. Valéry Giscard d’Estaing, La Constitution pour l’ Europe, Paris 2003, s. 9-77.) Jednak w każdej trudniejszej chwili wycofują się na pozycje strażników interesów narodowych. Ogół społeczeństwa waha się pomiędzy zajmowaniem pozycji nacjonalistycznych a poszukiwaniem korzyści, jakich oczekuje się od państw opiekuńczych. A intelektualiści zdradzają tendencję do odrzucania języka wartości, obowiązku i odpowiedzialności jako przestarzałej postaci współczesnego ucisku. Uciekają do raju postmodernistycznych moralno-politycznych układanek.
Im prędzej górę weźmie dobro Europy, tym lepiej dla świata.
prof. Czesław Porębski, kwiecień 2005